Agresywne dziecko- ratunku!

Agresja u małego dziecka

Bierzesz malucha na ręce, i nagle otrzymujesz dobrze wymierzony policzek? Albo na hasło: „kończymy zabawę, zbieramy klocki” dziecko reaguje rzuceniem się na ciebie z pięściami, zębami, drapie, szarpie i gryzie? Zdarza się, choć nie powinno. Musisz zareagować. Im później to zrobisz, tym gorzej – dla ciebie i dla dziecka.

Dziecko ma prawo do złości, nie ma prawa do agresji. Na żadnym etapie życia – jako niemowlak, jako maluch, czy kilkulatek, agresywne dziecko trzeba powściągać, oduczać złych nawyków. Oczywiście, każdy etap ma swoje wymagania.

Jedna z moich przyjaciółek skarżyła się kiedyś, że niespełna 1,5-roczny Adaś mocno ją bije w twarz. Najczęściej wtedy, gdy są sami w domu, lub robią zakupy, bo gdy tata wraca z pracy dziecko zmienia się w aniołka. – On nie rozumie, że nie można bić – twierdziła mama Adasia. Błąd! Rodzicom często wydaje się, że ich dziecko jest za małe, by zrozumieć że źle postępują. Oczywiście – dziecko nie zrozumie abstrakcyjnego pojęcia krzywdy czy przykrości. Ale trzeba mu uświadamiać, że nie tolerujemy złego zachowania, nawet gdy uznajemy, że ma prawo się złościć. W przypadku tak małego dziecka (kilkanaście miesięcy, dwa lata) trzeba małego agresora postawić na podłodze, mocno (stanowczo, ale delikatnie) chwycić za ręce i patrząc w oczy (to bardzo ważne) powiedzieć, że nie wolno nikogo bić, że bicie jest złe. Dobrze jest też odejść kawałek – nawet na krótką chwilę – by dziecko zdołało ochłonąć. I najważniejsze: rodzice w żadnym wypadku nie mogą sami podnosić ręki ani na dziecko, ani na żadną inną osobę. Klaps dla dziecka jest takim samym przeżyciem, jak dla mamy czy taty „policzek” od malucha. Warto o tym pamiętać, zanim zaczniemy się skarżyć, że „dziecko mnie bije”. Bo mama Adasia przyznała, po długich rozmowach, że mężowi zdarza się dać synkowi „lekkiego klapsa”.

Jeśli agresją reaguje starsze dziecko, potrzebne są już inne narzędzia i metody wychowawcze. Trzy, czterolatek mają swoje powody do złości. Może to być nakaz zakończenia zabawy, odmowa podania ulubionego smakołyku przed obiadem czy perspektywa wyjścia na spacer, wiążąca się z koniecznością porzucenia oglądanej właśnie bajki. Pamiętajmy – nikt nie lubi być stawiany na baczność, przed faktem dokonanym. Rodzice, wiedząc że dziecko może zareagować złością, powinni minimalizować złe emocje (choć całkiem wykluczyć się ich nie da). Przynajmniej w dwóch z trzech podanych wyżej przykładów można uniknąć wybuchu złości: gdy chcemy, by dziecko zakończyło zabawę, 10 minut wcześniej mówimy: - Możesz się jeszcze chwilę pobawić, ale niedługo przyjdę i razem posprzątamy zabawki, dobrze? Gdy planujemy wyjście z domu, a dziecko np. ogląda ulubiony program, uprzedzamy go, że gdy bajka którą ogląda się skończy, wyłączymy telewizor i zaczniemy przygotowywać się do wyjścia. W sumie – są to porady z podręcznika savoir-vivre’u. Traktujemy dziecko z szacunkiem, uprzedzamy o planach, a nie wydajemy rozkazy czy komunikujemy swoje plany. Wtedy, zwykle, dzieci reagują spokojnie i nie mamy problemy złości i zachowań agresywnych. Przykład odmowy podania słodyczy przed obiadem jest trochę odmienny. Oczywiście, i w tym przypadku trzeba wyjaśnić, można zapowiedzieć że deser będzie podany po zjedzonym obiedzie – ale stanowczość często budzi w dziecku złość, niezależnie od tego ile rodzic włoży wysiłku w „kulturalne” załatwienie problemu. Co robić, gdy trzylatek rzuca się na mamę/babcię/nianię z pięściami (zdarza się to, naprawdę)? Skorzystać z fizycznej przewagi i mocno przytrzymać malca. Patrząc w oczy dziecku wytłumaczyć, że tak się zachowywać nie można. Zaprowadzić do jego pokoju (lub innego pomieszczenia, ale nie ciemnego!!) i poprosić, żeby zastanowił się na tym, co zrobił. I podpowiedzieć, że jeśli nadal jest zły, może np. kopnąć mocno w łóżko lub ścianę. Dziecko ma prawo do złości, musi poznać więc sposoby jej rozładowania. Kopniak w ścianę poskutkuje bolącą nogą – gdy już dziecko się uspokoi, będziemy mogli wtrącić „dydaktyczny smrodek” i powiedzieć, że właśnie to samo czujemy, gdy zamiast ściany kopie w nas. Małe dziecko nie chce sprawiać bólu, jest duże prawdopodobieństwo więc, że na długie miesiące z próbami bicia czy kopania będziemy mieć „święty spokój”.


Anna Kozłowska

Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!